piątek, 26 lipca 2013

Chapter 9

Byłam wściekła. Wściekła na to, że Ella zadzwoniła do mojej mamy i opowiedziała jej każdy szczegół, który jest pokazany w wiadomościach. Po jaką cholerę ona w ogóle do niej dzwoniła? A moja mama? Zabroniła Harry'emu przebywać ze mną? To śmieszne, bo mam 20 lat, sama potrafię zapanować nad swoim życiem.
Mama weszła do środka i próbowała położyć swoją dłoń na moim ramieniu, kiedy ją zignorowałam, odrzucając od mojego ciała. Moje emocje to związanie smutku i złości. Bardziej brałam pod uwagę złość. Jeśli ona naprawdę myśli, że przestanę widywać się z Harrym, to musi wiedzieć, że nie jest normalną osobą.

-Hannah. Musimy porozmawiać – rzuciła po chwili ciszy

Wszystko co zrobiłam w tym momencie, to bez żadnego słowa udałam się do kuchni i usiadłam przy stole. Chwilę później, moja mama zrobiła to samo, siadając na krześle po drugiej stronie stołu. Była zdenerwowana. Nie miała powodu na bycie zdenerwowaną. Nie wiedziała, jak naprawdę jest z Harrym. Wszystkie 'wiadomości' to stek bzdur.

-Ella zadzwoniła do mnie i powiedziała mi wszystko. Czy ty wiesz, że chodzisz po mieście z gwałcicielem? Hannah, on może ci coś zrobić. Nie masz pojęcia do czego może być zdolny. Co jeśli...

-Naprawdę mamo? - przerwałam jej - Myślisz, że naprawdę chodziłabym z Harrym gdybym mu nie ufała? To co powiedziała ci Ella to stek bzdur. Ty jesteś jedyną osobą, która go wzięła do naszego domu, nie zapominaj o tym. A. I następnym razem jak zamierzasz mu coś zarzucić, zapytaj mnie o to! – krzyknęłam do niej i patrzyłam na nią z zażenowaniem. Co innego miałam do niej powiedzieć? Żadne z jej słów nie jest prawdziwe a jeszcze karze mi w nie wierzyć?

-Hannah. Idź do swojego pokoju – rozkazała tracąc ze mną kontakt wzrokowy.

-No właśnie – prychnęłam sarkastycznie po czym wstałam od stołu.

Dotarłam do schodów po których szłam jak 3-letnia dziewczynka, stając obiema nogami na jednym stopniu. Czasem chcesz odgrywać 3-letnie dziecko kiedy sprawy się komplikują. Byłam zdenerwowana, ale to nie zapobiegło mojemu smutku. Nawet nie wiem kiedy, łzy spłynęły strumieniami po moich policzkach. Moja mama powiedziała, że nie dopuści do spotkania mojego i Harry'ego. Wierze, że tak bezie. Znam ją. Pocieszało mnie to, że Harry będzie chciał temu zapobiec. Może porozmawia z moją mamą i powie jej jak to jest z tymi wiadomościami które są na nagłówkach gazet. Cieszyłam się, że znalazłam kogoś takiego jak on. Był inny, niż wszyscy.

Podeszłam do szafki z ciuchami i wygrzebałam z niej krótkie spodenki i jakiś biały t-shirt. Założyłam je na siebie nie patrząc nawet co to jest. Ubrałam się i położyłam na łóżku. Włączyłam TV i zaczęłam oglądać 'Telly'. Zdecydowanie mój ulubiony serial. Każda scen powodowała, że śmiałam się jak kurczak w święta.

Chwilę później usłyszałam dźwięk telefonu. Wyświetlacz zabłysnął w mojej torebce. To dziwne. Przecież nie mam telefonu. Wzięłam do ręki swoją torebkę i wygrzebałam z niej czarnego iPhone'a. Dokładnie tego o którego chciałam poprosić moją mamę. Harry. Tylko on wiedział, że chciałam taki kupić.

Sunęłam palcem po zielonym ekranie, żeby znaleźć na nim wiadomość. Oczywiście od Harry'ego.



Moje serce zatrzymało się w niespodziance. Cieszyłam się z tego, że mogę jeszcze porozmawiać z Harrym. Nie wiem czy byłabym zdolna do zaśnięcia bez rozmowy z nim. Prawdopodobnie nie. Ale zastanawiało mnie jedno. Skąd wie co mm na sobie? Szpieguje mnie?







W tej samej sekundzie w której skończyłam odczytywać wiadomość od Harry'ego, wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Byłam podekscytowana. Uśmiech nie schodził z mojej twarzy. Otworzyłam ostrożnie okno i zobaczyłam Harry'ego. Stał oparty o swój samochód ze skrzyżowanymi rękami w piersiach. Pomachałam do niego nieśmiało. Chłopak przyłożył dłoń do swoich ust i posłał mi całusa. Udałam, że go odwzajemniam przykładając opuszki swoich palców do moich ust. Uśmiechnął się szeroko po czym pomachał mi na pożegnanie, wchodząc do samochodu i odjeżdżając. Zamknęłam okno i znów podążyłam do swojego łóżka, kładąc się na nim. Wzięłam do ręki swój nowy telefon i położyłam na swoim brzuchu z nadzieją, że Harry do mnie napisze. Opuszkami palców jeździłam po tyle urządzenia. Coś jednak przykuło moją uwagę. Na tyle telefonu było coś napisane. Włączyłam swoją lampkę nocną i przybliżyłam do niej telefon. Moje oczy otworzyły się szerzej a łzy spłynęły po mojej twarzy. Na klapce było napisane małymi literami
„Forever and Always Hannah
xoxo Harry”

Kupił mi telefon i specjalnie dla mnie zrobił na nim napis. Nigdy wcześniej nie mogłabym się spodziewać, że Harry zrobi taki piękny gest ze względu na mnie.
Wyłączyłam lampkę i położyłam się z powrotem na łóżku nadal jeżdżąc palcem po napisie.
To co zrobił jeszcze bardziej nasiliło moje uczucia i zmieniło podejście oraz perspektywę, jeśli chodzi o jego osobę. Nie pamiętam już tej złej strony Harry'ego, której się bałam. Nareszcie znalazłam te inną stronę. Nareszcie... zmieniłam go. Moje myśli sięgały Harry'ego. Cały czas. Aż w końcu zasnęłam.

~~~

Obudził mnie zapach bekonu. Uwielbiałam bekon. Moja mama właściwie nie gotowała rodzinnych przysmaków odkąd mój tata od nas odszedł. Prawie codziennie zamawialiśmy jedzenie do domu, albo jedliśmy na mieście. Czy to był jej sposób na przeprosiny? Mogłaby tak właściwie zrobić coś więcej niż zrobienie śniadania. Leżąc, usłyszałam kroki zbliżające się do mojego pokoju. Popatrzyłam na drzwi, kiedy moja mama otworzyła je.

-Potrafisz pukać? - rzuciłam patrząc na mamę z lekkim zdenerwowaniem

-Dzień dobry Hannah – brzmiała bardzo... normalnie. Czyli ona nie jest zdenerwowana na mnie, może jednak zamierza coś powiedzieć jeśli chodzi o Harry'ego.

-Przepraszam... nie miałam tego powiedzieć. Dzień dobry – poprawiłam się

-Hannah, posłuchaj – usiadła na moim łóżku, zaraz obok mnie – Wiem, że jesteś na mnie wściekła, ale kiedy zobaczyłam wczoraj wieczorem Harry'ego przed twoim oknem, wiedziałam, że nie zostawi cię samej – wytłumaczyła

Co? Czyli ona nas widziała? Mnie, jego, nas?

-Ty... widziałaś go wczoraj? - zapytałam niepewna co usłyszę później

-Widziałam. I to dlatego do niego zadzwoniłam. Rozmawialiśmy ze sobą, co trwało jakbyśmy gadali godzinami. Wytłumaczył mi wszystko. Wszystko o czym mówili w wiadomościach. Nadal jestem, tym trochę wstrząśnięta. Chcę tylko, żebyś był bezpieczna, kochanie. Jesteś moją córką, to raczej normalne, że się o ciebie martwię, niezależnie od tego ile masz lat

Odwróciłam się w jej stronę i zamknęłam ją w głębokim uścisku. Muszę przyznać, że źle czułam się po tym jak krzyczałam na nią, ostatniego wieczoru. Gdzieś tam daleko w głębi wiedziałam, że ona sama ma serce i umysł jeśli chodzi o moje związki. Pewnie doskonale wie, że nie udaję szczęśliwej tylko nią jestem.

-Dziękuję mamo. I przepraszam cię za wczoraj. Nie chciałam na ciebie krzyczeć. Wiesz, że tego nie zrobię – odsunęłam się od niej kiedy otworzyłyśmy uścisk.

-Nie ma sprawy, skarbie. Chodź na dół, śniadanie już czeka. Harry na dole smaży bekon – uśmiechnęła się do mnie szeroko.

Czy ona właśnie powiedziała 'Harry'? W sumie, trochę dziwiło mnie, że moja mama robi śniadanie, ale to, że nie robi to ona a Harry dziwi mnie jeszcze bardziej. Wstałam szybko z łóżka i zbiegłam na dół. Łzy uformowały się w kącikach moich oczów. Byłam już zmęczona ciągłym płaczem, nawet jeśli chodzi o szczęście. Harry stał naprzeciwko kuchenki. Radio było włączone a w jego głośnikach rozbrzmiewała piosenka Janoskians. Boże! Nawet nie mówcie mi, że on też uwielbia ten zespół! Biały ręcznik spoczywał na prawym ramieniu Harry'ego kiedy ten lekko zawijał biodrami tańcząc w rytm muzyki. Zaśmiałam się kiedy patrzyłam jak zwinnie się porusza. Usłyszał mój śmiech i obrócił się w moją stronę.

-Harry! - krzyknęłam trochę głośniej niż planowałam po czym podbiegłam do chłopaka zaplątując swoje ręce wokół jego bioder.

-Dzień dobry, piękna – odpowiedział po czym pocałował czubek mojej głowy obejmując mnie jedną ręką

-Tęskniłam za tobą – dodałam kiedy odchyliłam się od niego

-Ja za tobą też, kochanie – uśmiechnął się do mnie po czym poczułam jak krępująco się ode mnie odsuwa. Popatrzyłam w górę na niego kiedy ten wskazał oczami na punkt za mną.

Odwróciłam się do tyłu i zobaczyłam moją mamę. Płakała. Jej łzy spływały płynnie po jej policzkach a oczy robiły się czerwone. Harry wyłączył radio i kontynuował smażenie bekonu. Podeszłam do mamy z troską biorąc do ręki jej dłoń ściskając ją.

-Mamo? Coś się stało? Dobrze się czujesz? - zapytałam

-Pewnie, że tak. Nie bądź niemądra. Po prostu jestem szczęśliwa, że nareszcie znalazłaś chłopaka z którym jesteś szczęśliwa – przytuliła mnie do siebie

-Oh, mamo

Mocniej chwyciłam ją i przytuliłam. Mogłam śmiało powiedzieć, że w życiu mojej mamy brakowało mojego ojca. Tęskniła za nim, ale nie zapomniała jak ją potraktował. Dwa związki? Dwa romanse? To było nie do zniesienia. Skrzywdził moją mamę w najgorszy możliwy sposób. Nienawidzę go za to. Nienawidzę widzieć mojej mamy kiedy płacze. Myślę, że to, że związałam się z Harrym, naprawdę ją uszczęśliwia.

-Jedzenie gotowe – Harry powiedział nieśmiało, pewnie co chwile patrząc jak moja mama urania następne łzy a ja ją przytulam uspakajając.

-Chodź Hannah, idziemy jeść – powiedziała po czym odchyliła się lekko od mojego ciała ciągnąc mnie za rękę do kuchennego stołu.

-Mamo, naprawdę dobrze się czujesz – zapytałam kiedy ujrzałam nowe łzy napływające do jej oczu.

-Wszystko ze mną dobrze – uśmiechnęła się

Podeszłam do Harry'ego, który odsunął dla mnie krzesło tuż obok siebie. Bekon i jajka. Uhh, moje ulubione. Wszyscy jedliśmy w ciszy kiedy Harry się odezwał.

-Przepraszam Ashley, mógłbym cię o coś spytać?

Moje oczy otworzyły się szeroko. Albo Harry zapyta o coś głupiego, albo o coś co ją wkurzy.

-Oczywiście Harry, pytaj o co chcesz – odpowiedziała z uśmiechem. Taką właśnie moją mamę lubię oglądać. Pogodną i uśmiechniętą.

-Rzuciło mi się ostatnio w oko ogłoszenie na temat balu maskowego w Londynie. Naprawdę bardzo ucieszyłbym się gdyby Hannah mogła pojechać na niego razem ze mną. Nie musiałabyś się o nic martwić. Po śniadaniu wziąłbym Hannę na małe zakupy, żeby mogła kupić dla siebie jakieś ubranie. Bilety są już kupione. Nigdy nie miałem z kim na niego pojechać. Czy mogłaby Hannah pojechać tam ze mną? - Harry zapytał.

Poczułam się trochę nerwowa bo nie wiedziałam czy moja mama zgodziłaby się. W sumie mam 20 lat, sama mogę zdecydować, ale moja mama jest typem kobiety która bardzo martwi się o swoje dzieci. Ja osobiście cieszę się na wspólny wyjazd z Harrym.

-Harry, naprawdę fajnie byłoby gdyby Hannah pojechała z tobą, ale Londyn jest naprawdę daleko stąd a ogółem nie będę jak miała skontaktować się z Hanną. Ella również powiedziała mi, że Hannah straciła swój telefon – wytłumaczyła po cym popatrzyła mi w oczy

-Proszę – Harry popatrzył jej w oczy kiedy chwycił jej dłoń w swoje dwie – Hannah ma telefon. To mały prezent który jej podarowałem. Już wpisałem w niego twój telefon. Jest gotowa – uśmiechnął się

-Jesteś zbyt dobry dla mojej córki – zaśmiała się – Naprawdę nie musiałeś. Ja mogłam kupić jej telefon. Już zauważyłam jak troszczysz się o Hannę, więc się zgadzam. Hannah może jechać z tobą

Zdziwiłam się kiedy się zgodziła. Naprawdę byłam w szoku. Ale to tylko powiększyło moje wewnętrzne emocje.

-Dziękuję, dziękuję, dziękuję! - wykrzyknęłam szczęśliwa po czym wstałam z krzesła i podeszłam do mojej mamy, przytulając ją. Kiedy otworzyłam uścisk, podeszłam do Harry'ego i dałam mu krótkiego buziaka w usta – I tobie też dziękuję – uśmiechnęłam się do niego i z powrotem usiadłam na miejscu.

-Dziękuję Ashley, to dużo dla mnie znaczy – podziękował puszczając jej dłonie

-Nie ma problemu. Ale mam jedno pytanie. Jak się tam dostaniecie? Mam kupić dla was bilety lotnicze? - zapytała

-Wszystko jest załatwione. Naprawdę nie musisz się o nic martwić – odparł z uśmiechem

Wszystko załatwione? Więc wiedział, że moja mama się zgodzi. A co jeśli ja nie chciałabym z nim jechać? Wszystkie plany byłyby pogrzebane, ale pewnie Harry zna mnie na tyle, że wiedział o mojej decyzji od samego początku.

-Dobrze. Więc, muszę się z wami pożegnać bo za chwilę zaczynam pracę. Bawcie się dobrze – moja mama zakomunikowała po czym podeszła do drzwi frontowych i otworzyła je – A! I Hannah! Nie kupuj nic wyzywającego – ostrzegła mnie

-Nie martw się, mamuś. Znajdę coś co będzie do mnie pasować. Do widzenia, kocham cię – odparłam do niej kiedy ta zniknęła zamykając za sobą drzwi.

-Kocham cię też! - usłyszałam jej głos zza drzwi

-Poczekaj minutkę, lecę się przebrać – powiedziałam do Harry'ego dając mu małego buziaka w policzek

-Dobrze – odparł krótko kiedy byłam już w drodze na górę.

Włożyłam na siebie luźną koszulkę i obcisłe dżinsy. Nałożyłam lekki make-up i wsadziłam swój telefon do tylnej kieszeni, biorąc po drodze torebkę i schodząc na dół.

-Jesteś gotowa, kochanie? - zapytał Harry z uśmiechem kiedy byłam już na dole.

-Chodźmy – zachichotałam kiedy chłopak chwycił mnie za rękę wychodząc z mieszkania.

Zamknęłam za sobą drzwi od mojego domu po czym wsiedliśmy obydwoje do samochodu Harry'ego. Znalezienie jakiejś ładnej sukienki było pierwszą rzeczą na mojej liście.

___________________________________________________________
Taka mała zapowiedź... w kolejnym rozdziale pojawi się po raz kolejny ojciec Harry'ego. 
Co sie stanie... dowiecie sie w 10 :) - @WrongSizeShoe1D
AHA! JESZCZE JEDNA BARDZO WAŻNA SPRAWA! BARDZO 'MIŁA' DZIEWCZYNA CZYTA KAŻDY JEDEN ROZDZIAŁ TEGO OTÓŻ BLOGA KTÓREGO TŁUMACZE. ELO! PEWNIE TO CZYTASZ! JEŚLI MASZ ZAMIAR TO SKOPIOWAĆ I WSTAWIĆ NA SWOJEGO BLOGA (KLIK) TO LEPIEJ PIERDOLNIJ SIE KURWA KAPCIEM W RYJ! NIE PO TO JA TO TŁUMACZE, EBY KTOŚ SOBIE TO KOPIOWAŁ I WSTAWIAŁ DO SIEBIE! NIE OZNACZYŁAŚ MNIE NAWET, A NAWET JEŚLI, TO WIESZ, ZE NIE MASZ PRAWA TAK ROBIC? WIESZ CO TO PRAWA AUTORSKIE? MOGE CI JE PRZEDSTAWIĆ!
PO CO DWA BLOGI Z TAKĄ SAMĄ TREŚCIĄ? DZIEWCZYNO! OGARNIJ SIĘ I USUŃ TO SWOJE GÓWNO!
POZDRAWIAM, JOANNE X

  Prosze o komentarze, naprawde! +50? x




wtorek, 23 lipca 2013

Chapter 8

Hannah's pov

Harry położył mnie ostrożnie na swoim łóżku. Wdrapał się na nie leżąc nade mną opierając się na łokciach. Całował mnie z pasją i namiętnością. Jego ręce błądziły po całym moim ciele. Wydaje mi się, że sposób w jaki całowałam go pod prysznicem musiał go nakręcić. Nie chciałam i nie myślałam o tym, że chce zrobić coś więcej niż pocałunek.

-Czekaj, czekaj. Harry – wyszeptałam ledwo biorąc oddech

-Nie martw się, kochana. Nie chcę nic zrobić. Chcę ci tylko podziękować za to, że zgodziłaś się być moją dziewczyną. Nie wiem co zrobiłbym gdybyś powiedziała nie, Hannah

Uśmiechnęłam się nieco kiedy ten całował moją szyję. Lubiłam sposób jaki Harry był dla mnie. Delikatny i łagodny. Nie widziałam jego złej strony od dłuższego czasu i nie zamierzałam zobaczyć.
Mogłabym rozmawiać z Harrym zawsze, ale nie w tym momencie. Jestem zmęczona a jutro jestem umówiona do nowej pracy.

-Harry, nie dziękuj mi. Jestem zadowolona z tego, że się zgodziłam – uśmiechnęłam się do niego – ale teraz muszę iść do łóżka. Zaczynam jutro pracę więc muszę się wyspać. Mogę cię poprosić o odwiezienie mnie do domu? Pamiętaj, nie mam samochodu – powiedziałam kiedy Harry zsunął się znad mojego ciała, kładą się obok, opierając na łokciu tak, żeby mógł na mnie popatrzyć.

-Oczywiście, że pamiętam. Pewnie, że cię podwiozę. Może jutro podjedziemy do galerii, żebym mógł kupić ci nowy telefon? Nie zdążyłem uratować go z twojego samochodu.

-Oh. Nie. Poproszę mamę, żeby za niego zapłaciła. Ty nie musisz. Zawdzięczam ci wszystko co dla mnie zrobiłeś. Dziękuję Ci – posłałam mu miły uśmiech, który ten odwzajemnił

-Wiem, że nie muszę – przybliżył usta do mojego ucha, muskając delikatnie jego płatek. - Ale chcę – wyszeptał po czym pocałował mój policzek.

Wszystko co mogłam zrobić, to pocałować go. Całować w kółko i w kółko.

-Hej, Harry. Nie miałeś czasami gdzieś wyjść? - zapytałam go odrywając nasze usta.

-O, tak. Miałem. Dziękuję za przypomnienie – uśmiechnął się – Poczekasz tutaj sama? To znaczy... i tak nie masz wyboru – zchichotał.

-Harry... - zaczęłam niepewnie

-Nie martw się kochanie. Będę za sekundę. Muszę coś załatwić zaraz za moim apartamentem. Ale muszę się streszczać, mój telefon dzwonił jak szalony – posłał mi szeroki uśmiech przepełniony prośbą o zrozumienie.

-Oh, dobrze – odwzajemniłam uśmiech.

Harry zszedł z łóżka aby się ubrać. Mój wzrok przeszedł na pobliską ścianę, kiedy zorientowałam się, że chłopak nadal jest nagi. Zupełnie tak jak ja. Nie dał mi nawet wyboru, żeby się ubrać. Chwilę później wziął do ręki telefon i dziwnie wyglądającą torbę. Podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło.

-Pa, kochanie. Wrócę za chwilkę. Możesz iść spać

-Pa – rzuciłam prawie szeptem.

Harry wyszedł z pokoju i zamknął za sobą drzwi. Przykryłam się kołdrą i przytuliłam do poduszki zaraz potem zasypiając.

Harry's pov

Zamknąłem frontowe drzwi do mojego mieszkania. Ruszyłem w stronę samochodu przy którym stał wysoki mężczyzna, na którego widok nie czułem się najlepiej. Moja twarz zmieniła wygląd z obrzydzeniem.

-Trochę długo czekałem – powiedział z zażenowaniem

-Już jestem. Pospiesz się bo mam coś do załatwienia. Czego chcesz? - zapytałem z pośpiechem, żeby jak najszybciej wrócić do Hanny.

-Co cię tak pospiesza? Sport? Czy może musisz wrócić do apartamentu, żeby kontynuować używanie kolejnych lasek dla twojej pracy? - uśmiechnął się cwaniacko

-Zamknij mordę! Nie używam Hanny! Ona jest czymś więcej! - krzyknąłem w jego twarz podchodząc do niego bliżej

-Oh, więc ma imię? Nie wiedziałem, że nadajesz imiona swoim szmatom

-Nie nazywaj jej tak. Pospiesz się i mów co chcesz – rzuciłem szybko stopniując powoli ton swojego głosu.

-Dobra, dobra. Daj mi torbę i znikam

Podałem mu torbę, którą wziąłem wcześniej z mieszkania. Miałem nadzieje, że raz na zawsze przestanie zatruwać mi życie. Zdecydowanie był moim ostatnim nerwem. Obwiniał mnie o używanie Hanny? Nie jestem taki jaki byłem kiedyś. Hannah jest inna. Zmieniła mnie. Bardzo. Była dziewczyną, która była ważna w moim życiu. Którą potrzebowałem. Byłem trochę zdenerwowany tym, że on może powiedzieć jej mój 'mały' sekret. Ale nie używam już dziewczyn. Nie biorę je na jedną noc i zostawiam.
Wziął do ręki torbę i umieścił ją w swoim aucie.

-Teraz spadaj – ostrzegłem odwracając się do niego plecami mając zamiar opuścić jego towarzystwo.

-Hm, nie wydaje mi się – usłyszałem jego słowa po czym odwróciłem się i zostałem zaskoczony jego ruchem. Dostałem od niego z pięści w twarz na tyle mocno, że nie ustałem na nogach i upadłem. Zakręciło mi się w głowie po czym usłyszałem jego kroki zmierzające do mojego mieszkania. Cholera. Hannah.

Hannah's pov

Obudziłam się przed godziną 12. Trochę martwiłam się o to, że Harry jeszcze nie wrócił. Minęło dosłownie 10 minut. To nie jest nie wiadomo jak długo, ale powiedział, że wróci szybko. Zeskoczyłam z łóżka kiedy usłyszałam pukanie do frontowych drzwi. Podbiegłam do łazienki i założyłam na siebie swoje majtki, które na szczęście były suche i koszulkę która jeszcze była wilgotna.
Wyszłam z pomieszczenia podchodząc na drzwi z ekscytacją, że Harry stoi po ich drugiej stronie, ale zaskoczyła mnie zaistniała sytuacja. Przede mną stał wysoki mężczyzna, na pewno przed czterdziestką.

-Dobry wieczór. Mogę w czymś pomóc? - zapytałam niepewnie.

-Oh, pewnie, że możesz – mężczyzna wyszeptał po czym popchnął mnie z drzwi co spowodowało, że uderzyłam tyłkiem o podłogę. Mocno.
O co mu chodzi? Nawet go nie znam. A może on mnie zna?
Zaczął iść w moim kierunku, kucając nade mną i pochylając się w dół do mojej twarzy.

-Witaj, Hannah. Harry wszystko mi o tobie opowiedział. 200 dolarów za jeden numerek? Ten będzie darmowy, kochanie. Nawet nie wiesz jak bardzo jestem zniecierpliwiony. Tak bardzo chcę wsadzić moje palce w twoje rozgrzane ciało – uśmiechnął się cwaniacko

-Nie, proszę, ja... - przerwał mi uderzając mnie w twarz. Łzy od razu spłynęły po moim policzku-- Harry! - krzyknęłam kiedy ten znów uderzył mnie.

-Zamknij się ty mała dziwko – wykrzyczał do mnie kiedy poczułam jak mój policzek pulsuje.

Nie mogłam się ruszyć. Chwycił moje nadgarstki tak, żebym nie miała przestrzeni do poruszenia się. Moja wizja zamazała się z powodu nadmiaru łez. Widziałam tylko jego posturę przede mną, dosłownie nade mną. Poczułam jak jego dłonie podnoszą w górę moją koszulkę. Jego palce błądziły po moim ciele dochodząc do krocza. Rozszerzył moje nogi i wsadził dłoń w moje majtki. Po chwili wyciągnął ją i zaczął odpinać swoje spodnie. Miałam chwilę, żeby coś zrobić, ale nie zrobiłam nic. Dlaczego? Leżałam w miejscu z rozmazaną wizją. Gdzie jest Harry? Co on mu zrobił?
Mężczyzna podciągnął moją koszulkę aż do piersi po czym zdjął moje majtki, które zatrzymały się w kolanach.

-Harry... - szeptałam cicho nadal płacząc

-Kochanie nie płacz. Pokochasz to. Obiecuję. Sprawię, że będziesz krzyczała z rozkoszy. To tylko trochę zaboli... może bardzo – uśmiechnął się cwaniacko

Kiedy zdjął swoje bokserki i zaczynał zakładać prezerwatywę na swoją nabrzmiałą erekcję, poczułam, że więcej nie trzyma moich nadgarstków. Moja wizja nadal była rozmazana. Wiem kto to był. Harry. Wszystko co mogłam usłyszeć to dźwięk łamanych kości i stękanie. Otarłam oczy i wciągnęłam z powrotem swoją bieliznę. Wstałam i opuściłam w dół koszulę. Musiałam przerwać Harry'emu który bezlitośnie krzywdził tego mężczyznę. Zabije go jeśli się nie powstrzyma.
Podeszłam do nich i próbowałam odepchnąć Harry'ego od niego, ale ten był silniejszy. Krew była rozlana po podłodze i widniała również na knykciach chłopaka oraz twarzy nieznajomego.

-Harry! Przestań! Zabijesz go! - krzyczałam

-Hannah, odsuń się! - odparł nawet na mnie nie patrząc tylko dalej uderzając pięściami mężczyznę.

-Nie! Harry! Przestań!

Odepchnęłam Harry'ego po raz kolejny co tym razem mi się udało. Kiedy stanął obok patrząc się na mnie, objęłam ramionami jego pas, przytulając się do niego. Chciałam, żeby zapomniał o tym co się właśnie stało. Mężczyzna nie powiedział ani słowa, kiedy zapiął swoje spodnie i wziął swoją kurtkę z ziemi, następnie wychodząc.

-Jeszcze wrócę... synu – to były jego ostatnie słowa, kiedy zatrzasnął za sobą drzwi

Wzięłam głęboki oddech i odetchnęłam kiedy usłyszałam huk zamykających się drzwi. Odsunęłam się lekko od Harry'ego, żeby popatrzeć mu w oczy.

-Harry... kto to był? To twój oj...

-Co ci zrobił? - przerwał mi wplatając palce w moje włosy i patrząc mi głęboko w oczy jakby chciał coś z nich wyczytać.

-Nic. To znaczy... próbował mnie zgwałcić. I wtedy ty przyszedłeś... - spuściłam głowę w dół

-I co?

-I... dotykał mnie w miejsca w które nie lubię być dotykana – łzy ponownie zaczęły spływać po moich policzkach a ton głosu się zmienił.

-Chodź tu, kochanie – Harry chwycił mnie znów w ramiona. W te ramiona, które były dla mnie bezpieczne. W te, w których chciałam stać wiecznie. Wiedziałam, że nie chciał, żeby coś takiego miało miejsce. Jego usta spoczywały na moim ramieniu, a jedna z rąk była wplątana w moje włosy.
Usłyszałam ciche łkanie. Czy on płacze?

-Kochanie, przepraszam cię. To nigdy więcej się nie wydarzy. Obiecuję ci – wymamrotał w moje włosy.

-Nie przepraszaj, to nie była twoja wina. To nie ty próbowałeś mnie zgwałcić tylko ten frajer którego musisz nazywać swoim ojcem – słowa wyszły z moich ust po czym szybko ich pożałowałam. To mogła zranić jego uczucia a tego nie przemyślałam – J..ja przepraszam. Nie chciałam tego powiedzieć

-Nie, w porządku. Ja nazywam go gorzej – zachichotał

Harry i ja wróciliśmy z powrotem do jego pokoju. Położyłam się na łóżku i przykryłam kołdrą, kiedy Harry poszedł do łazienki przemyć ręce, zmywając krew.
Po kilku minutach wrócił do pokoju kładąc się obok mnie. Objął ramieniem mój pas i wtulił bliżej siebie. Chwilę później zasnęłam, tak jak Harry.

~~~

Obudziły mnie rano małe pocałunki Harry'ego w dolną wargę moich ust. Uśmiechnęłam się kiedy jeszcze nie podniosłam powiek. W końcu otworzyłam oczy i zobaczyłam jego zielone tęczówki patrzące na mnie. Na jego twarzy narysowany był szeroki uśmiech.

-Dzień dobry piękna

-Hej – rzuciłam uśmiechając się

-Dobrze byłoby gdybyś już wstała jeśli nie chcesz spóźnić się do pracy

Praca. Cholera. Zupełnie o niej zapomniałam. Odwróciłam od razu głowę na zegar leżący obok nas. Zostało mi 10 minut. Zeszłam szybko z łóżka i założyłam ubrania, które zostawiłam tutaj wczoraj. Truchtem pobiegłam do kuchni i na szybko zrobiłam tosty. Zjadłam je po czym wrzuciłam do tostera kolejne dwa dla Harry'ego.
Otworzyłam drzwi do pokoju w którym leżał i podałam mu śniadanie.

-Ja lecę, Harry. Zobaczymy się później. Proszę, nie zapomnij mnie odebrać. Pamiętasz chyba, że nie mam auta? - uśmiechnęłam się stojąc we framudze drzwi.

-Dobrze. Przyjadę. Miłego dnia – posłał mi szeroki uśmiech, siadając na łóżku jedząc tosta

Spacerowanie nie było moim ulubionym sportem, ale to było dzisiaj konieczne. Od wczorajszego incydentu moje nogi nadal bolały ale próbowałam to zignorować idąc szybciej.

Po dosłownie 3 minutach byłam na miejscu. Jamba Juice. Nie byłam wielką fanką koktajli. Praca tutaj z pewnością przyprawi mnie o chorobę, jeśli chodzi o zapach owoców.
Kiedy otworzyłam drzwi do kawiarni zauważyłam stojącą za ladą Ellie. Krzyknęłam jej imię zanim ta zorientowała się, że ktoś wszedł do środka. Podbiegła do mnie i zamknęła w uścisku.

-Ella? Od kiedy masz tutaj pracę? Myślałam, że pracujesz w Olive Garden – uśmiechnęłam się wychodząc z jej uścisku.

-Wiesz... rzuciłam tamtą pracę. Chciałam jakąś dobrą pracę, która jest bliżej twojego domu. Zbyt dziwne, prawda? - zaśmiała się – Chcę mieć pewność, że wszystko jest okej. Mam na myśli Harry'ego. Gdyby znów kręcił się ob...

-Ja i Harry jesteśmy razem. Dziewczyna i chłopak – przerwałam jej

-Hannah... - rzuciła troskliwie

-Nie martw się. Zmienił się. On się zmienił i ja się zmieniłam. Nie jest taki jak wcześniej. Naprawdę go lubię. Możesz dać mu szansę?

-Dla ciebie? Nie ma sprawy. Chcę mieć tylko pewność, że jesteś bezpieczna

-Z nim? Jak najbardziej – uśmiechnęłam się do niej.

Czuła się nerwowo, widziałam to w jej oczach, ale chciałam dać jej pewność, że nie ma się o co martwić. Myślę, że mój uśmiech był dla niej potwierdzeniem.

~~~

-Do zobaczenia, Ella! - rzuciłam idąc w stronę drzwi.

Spojrzałam na niebo od razu po wyjściu. Zaczynało padać. Cholera. Zauważyłam samochód Harry'ego po drugiej stronie ulicy. Wyciągnęłam rękę machając do niego, żeby widział gdzie jestem. Kiedy zauważył, podjechał do mnie samochodem i wysiadł z niego z parasolką podchodząc do mnie. Cóż za dżentelmen.

-Witaj księżniczko. Jak tam pierwszy dzień w pracy? - zapytał z uśmiechem całując mnie w policzek. Chwycił moją dłoń po czym razem ruszyliśmy w stronę samochodu.

-Bardzo dobrze. Ella tam pracuje, więc nie jestem sama

Poczułam jak jego ręka się zacieśnia. Coraz bardziej i bardziej. W końcu zaczęło mi to sprawiać ból. Coś mi mówiło, że Harry nie przepada za Ellie, ale nie wiem jaki jest powód.

-Um, Harry, to boli – powiedziałam, krzywiąc się

-Oh, przepraszam, kochanie. - puścił moją rękę po czym podniósł moją rękę do swoich ust całując ją. - Chodź, zabiorę cię do domu. Twoja mama pewnie się martwi

-Dobrze

~~~

Droga do mojego domu była naprawdę cicha. Żadne z nas się nie odezwało. Domyślałam się, że coś jest na rzeczy. Harry wyglądał na zdenerwowanego.

-Harry? Wszystko w porządku? - zapytałam niepewnie

-Boli mnie głowa, to wszystko. Hannah, zawiozę cię do domu i wrócę do siebie. Potrzebuję się przespać, dobrze?

-Tak, pewnie. Możesz tylko zadzwonić na mój domowy telefon, że jesteś w domu? Tak tylko dla pewności

-Oczywiście

Dojechaliśmy do mojego domu. Moja mama stała na zewnątrz, nie wiedziałam z jakiego powodu. Patrząc na wyraz jej twarzy nie wyglądała na zadowoloną. Harry zaparkował auto przed moim domem po czym otworzył okno, żeby wytłumaczyć mojej mamie gdzie byłam. Ale zanim zdążył coś powiedzieć, ona się odezwała.

-Harry. Lepiej będzie jeśli wrócisz. Hannah. Wchodź do środka. Teraz – wyglądała na wkurzoną

-Czekaj, mamo, ja...

-Powiedziałam teraz! - krzyknęła przerywając mi. Wyszłam z samochodu udając się w stronę drzwi nie żegnając się nawet z Harrym. Weszłam do środka nie zamykając drzwi. Została szpara dzięki której mogłam usłyszeć rozmowę Harry'ego i mojej mamy.

-Przepraszam Ashley. Nie miałem w planach zatrzymywać Hanny na tak długo. Obiecuję, że to się nie powtórzy – Harry wytłumaczył

-Oh, oczywiście, że to się nie powtórzy bo ty nie będziesz już kręcił się obok mojej córki. Jej koleżanka, Ella, zadzwoniła do mnie i powiedziała o wszystkim. Widziałeś wiadomości, Harry? Nagłówki gazet? Myślę, że powinieneś zajrzeć w te strony

-Wiem, że to nie wygląda dobrze, ale jeśli dasz mi szansę, żeby to wyjaśnić, jestem pewien, że...

-Zatrzymaj wyjaśnienia i odjedź

Zauważyłam jak Harry zamyka z powrotem swoje okno. Jego pięści się zacisnęły, knykcie były białe, oczy czarne. Był zdenerwowany. Sekundę później moa mama zaczęła iść w stronę drzwi kiedy usłyszała jak Harry rusza autem głośno trąbiąc. Odwróciła się w jego stronę.


-Jeśli myślisz, że powstrzymasz mnie od widywania się z Hanną, to wiedz, że jesteś popieprzona – to było wszystko co powiedział, kiedy nacisnął z całej siły pedał gazu ruszając z nadmierną prędkością w dalszą stronę ulicy.  

___________________________________________________________
Inny styl pisania, ludziskaaa ;)
teraz po każdym dialogu będzie pojawiała się większa przerwa co ułatwi wam pisanie.
Przepraszam, ze tak późno dodaje, wybaczycie?
przypominam o komentarzach!
A, jeszcze dwie rzeczy.
1.Dodani sa nowi bohaterowie. Ashley i Ella :)
2.Opowiadanie w oryginale, które tłumacze, pisał......... boy directioner xxx
@WrongSizeShoe1D

sobota, 20 lipca 2013

Chapter 7

Hannah's pov

Mój organizm zaczynał zamarzać kiedy próbowałam zebrać jak najwięcej ciepła jak to możliwe. Gardło automatyczne zaczęło się zatykać. Traciłam coraz więcej tlenu. Wstrzymywałam oddech co wydawało się trwać godzinami, ale trwało to tylko 30 sekund. Nie mogłam wytrzymać dłużej. Wydawało się, że coś chce mi rozsadzić głowę. Nagle poczułam się senna. Moje powieki zamykały się, ale próbowałam je otwierać. Gdzie jest Harry? Wszystko czego potrzebowałam w tym momencie to on. Wiem, że zawsze był wokół, żeby mnie chronić. Zauważyłam postać zbliżającą się do mnie. Kiedy rozpoznałam go, moje powieki się zamknęły.

Harry's pov

Płynąłem najszybciej jak potrafiłem w kierunku Hanny. Moje ciało było obolałe a ramiona zmęczone, mimo tego nie poddawałem się. Potrzebowałem Hanny w moim życiu. Jest jedyną osobą dzięki której moje serce bije. Jedyną osobą przytrzymującą mnie przy życiu. Naprawdę ją lubiłem. Jeśli nie uda mi się jej uratować, to... zresztą o czym ja myślę? Nie poddam się!

Nareszcie dotarłem do jej samochodu. Próbowałem otworzyć auto, ale pod podporą wody nie było to łatwe, jednak mi się udało. Odpiąłem pas Hanny i chwyciłem rękami jej biodra wyciągając ją z auta. Jej twarz była fioletowa z powodu braku tlenu a ciało całe blade. Wypłynąłem z jej ciałem na powierzchnię i ostrożnie wyciągnąłem ją z wody kładąc na piasku obok jeziora. Wróciłem szybko po jej rzeczy zanim samochód całkowicie znajdzie się na dnie jeziora. Wziąłem jej torebkę i wypłynąłem kładąc ją obok Hanny i wychodząc z wody. Hannah nie oddychała. Złączyłem dłonie i pochyliłem się nad jej ciałem przykładając ręce do jej piersi i pompując. Myślałem, że technika usta-usta nigdy nie będzie mi potrzebna, ale myliłem się.
Hannah nareszcie złapała oddech wydalając z płuc resztę wody. Żyje. Choć właściwie nie byłoby tego wszystkiego, gdybym nie wysłał jej ten wiadomości.
-H..Harry? - wyszeptała kiedy z jej oczów spłynęły łzy
-Tak, kochana? Jestem tu
Hannah uniosła swoje ciało podpierając je na łokciach. Złapała mój podbródek i przybliżyła moją głowę do swojej złączając nasze usta w pocałunku. Całowała mnie namiętnie. Byłem zaszokowany sytuacją, ale następnie oddałem pocałunek. Odsunęła się i znów oparła na łokciach. Chwyciłem kciukiem jej dolną wargę lekko ją muskając.
-Dziękuję, że mnie uratowałeś. Gdyby nie ty mogłabym um...
-Nie dziękuj mi – przerwałem jej – To moja praca, muszę cię chronić. Zawsze jestem dla ciebie, Hannah
Nasze usta złączyły się raz jeszcze. Tym razem to ja ją pocałowałem. Jej usta były miękkie i delikatne. Pocałunek ciepły i pełen namiętności.
-Um, Harry. Naprawdę mi zimno – powiedziała pomiędzy oddechami
-Oh, tak. Chodź. Wrócimy do mnie.

~~~

Hannah's pov

Nie mogę uwierzyć, że pocałunek pomiędzy mną i Harrym był prawdziwym. Myślę, że można to nazwać bardziej fizyczne podziękowanie za jego czyn. Wiem, że oczekiwał tego ode mnie. Nie chodzi mi o podziękowanie tylko o pocałunek w tej formie. Widok śmiejącego się Harry'ego powoduje, że moje serce się roztapia. Uwielbiałam patrzeć jak jego dołeczki rozciągają się wzdłuż policzków.
Znów wracaliśmy do jego apartamentu. Nadal siedziałam w mokrych ubraniach, przez które było mi niesamowicie zimno.

Dojechaliśmy do jego mieszkania i weszliśmy do środka. Harry podał mi kilka ubrań i ręcznik. Wzięłam je kiedy ten towarzyszył mi w pójściu do jego pokoju.
-Łazienka jest na dole po prawej stronie. Ja wezmę prysznic po tobie. No chyba, że chcesz, żebym wziął go z tobą. Przystępnie i oszczędnie – uśmiechnął się cwaniacko.
-Oh, tak? Od kiedy troszczysz się o środowisko, panie Styles? - zadrwiłam
-Od kiedy byłem zdolny do oglądania zarysu twoich sutków, które widać dosyć dobrze kiedy masz na sobie tę koszulkę – zaśmiał się po raz kolejny i popatrzył na moje piersi co spowodowało, że zakryłam mokry t-shirt ciuchami, które dostałam od Harry'ego.
Przez jego 'raport' moje oczy szerzej się otworzyły. Nie założyłam stanika, to prawda.
No cóż, byłam umówiona z Harrym na wieczór filmowy, więc chciałam czuć się komfortowo. Nie tak komfortowo jak to słychać. Po prostu nie lubiłam biustonoszy, lepiej czułam się bez nich. Nie przeczuwałam, że stanę się dzisiaj Miss mokrego podkoszulka.

Kiedy wchodziłam do łazienki usłyszałam głos Harry'ego
-Jaki rozmiar stanika nosisz, kochanie?
Jedyną odpowiedzią na to pytanie było trzaśnięcie drzwiami. Słyszałam jego chichot po drugiej stronie drzwi.

Ściągnęłam z siebie mokre ciuchy po czym włączyłam prysznic. Usłyszałam jak drzwi powoli się otwierają kiedy czekałam obok prysznica, aż ten się nagrzeje. Harry. Bez niczego na sobie oprócz bokserek. Szybko wzięłam z podłogi ręcznik po czym owinęłam się nim. Jego ciało było zupełnie pokazane. Nie przypuszczałam, że jest taki gorący. Doskonałe mięśnie i wyrobiony tors. I jego nogi. Cholera.
-Pomyślałem, że do ciebie dołączę, Hannah. Muszę zaraz gdzieś wyjść i potrzebuję prysznica – powiedział zamykając za sobą drzwi.
-Dobra wymówka, Styles. Skoro tak to idź pierwszy – przytrzymywałam nadal ręcznik po czym ruszyłam w stronę wyjścia, ale Harry chwycił moje ramię.
-Proszę? - wyszczerzył idealnie białe zęby a na jego policzkach znów pojawiły się dołeczki.
Cholera.
Kiwnęłam głową zgadzając się. Nie wiem dlaczego to robię. Może mój mózg jeszcze nie pracuje dobrze po tym całym wypadku.
Harry chwycił ręcznik który wisiał na moim ciele zakrywając piersi i dolne partię ciała.
Przyciągnął go do siebie i położył na szafce. Stałam całkiem naga przed jego ciałem.
Byłam prostytutką, ale nigdy nie pokazywałam komuś swojego ciała w świetle. Uprawiałam seks z innymi kiedy światło jest zgaszone. Nie przeszkadza to im a ja czuję się komfortowo. Co prawda nie sprzedaję już swojego ciała. Teraz zamierzam zmienić pracę i żyć jak każdy normalny człowiek. Spuściłam głowę w dół i chwyciłam ręcznik zakrywając się z powrotem, ale Harry chwycił go i po raz kolejny umieścił na szafce. Po moich policzkach spłynęło kilka łez.
-Hannah, odłóż to. Nie potrzebujesz tego. Jesteś piękna. Nie pozwól innym mówić inaczej – uśmiechnął się chwytając mój podbródek tak, żebym na niego spojrzała.
Jego głos był kojący. Uspakajał mnie. Otarł kciukiem moje łzy uśmiechając się. Właśnie w tym momencie. W tej sekundzie i w tym miejscu poczułam, jak moje serce się ogrzewa. Czy ja... czy ja właśnie poczułam coś do Harry'ego? Ma w sobie coś co kocham. Wrażliwość i szczerość. Co z tego, że potrafi być chamski. Nikt nie jest idealny.
-Dziękuję – wyszeptałam pomiędzy łkaniami i przyłożyłam swoje czoło do czoła Harry'ego. Musnęłam swoimi ustami jego po czym ten pogłębił pocałunek. Ten pocałunek był inny niż dwa poprzednie. Był pełen wielkiej namiętności. Odsunęłam głowę od Harry'ego po czym weszłam pod prysznic. Popatrzyłam na chłopaka, który opuszkami swoich palców ściągnął z siebie bokserki, które zatrzymały się w jego kostkach. Odwróciłam wzrok patrząc gdziekolwiek indziej a nie na jego penisa. Podniosłam głowę i jak psychopatka wpatrywałam się w prysznicowe zasłony. Sekundę później, Harry stał ze mną pod prysznicem. Woda spływała po jego idealnie ułożonych lokach następnie skapując na twarz. Jak chłopak może być tak przystojny? Harry był. Jest definicją piękna.
-Odwróć się – wyszeptał
Zrobiłam to o co mnie poprosił i stanęłam tyłem do niego. Harry wziął do ręki mydło i wytarł je w obie dłonie. Odłożył je i potarł dłoń o dłoń po czym powoli zwilżył nimi moje plecy. Kreślił dłońmi kółka na mojej skórze powoli zjeżdżając do moich pośladków. Moje oczy wyszczerzyły się kiedy delikatnie dotykał mojej pupy lekko ją ściskając.
-Bardzo ładny tyłek masz, Hannah – powiedział po chwili. Nie widziałam jego twarzy, ale czułam, że się uśmiecha.
Stałam cicho. Nie potrafiłam odnaleźć słów którymi chciałabym się posłużyć. Jedyną odpowiedzią na jego zdania były ciche pomruki i jęki co najwyraźniej mu się podobało.
Dłonie Harry'ego kontaktujące się z moją skórą były relaksujące. Jego całe dłonie mogły bez żadnego problemu objąć oba moje pośladki. Przekonałam się o tym kiedy to zrobił. Może to dziwne, ale imponujące.
Znalazłam w końcu słowa kiedy poczułam jak jego ręce zbliżają się do przedniej części mojego ciała. Odwróciłam się do niego, żeby nie dotykał mnie tam.
-Masz naprawdę duże dłonie – wyszeptałam patrząc mu w oczy
-Oh, naprawdę? - chwycił moje dłonie w swoje
-Mhm
Wyciągnęłam swoją dłoń z uścisku Harry'ego i chwyciłam mydło leżące zaraz za nim po czym zaczęłam myć przednie części swojego ciała, które przez chłopaka nie były ruszone. Kiedy nałożyłam szampon na moje włosy, podbródek Harry'ego spoczywał na moim lewym ramieniu a jego ręce objęły moją talię. Zamknęłam oczy kiedy pocierałam rękoma o swoją głowę.
-Hannah? - usłyszałam jego głos z lewej strony
-Mhm? - zapytałam kiedy moje dłonie nadal kreśliły kółka na głowie mając pewność, że cała zawartość szamponu przeniknęła przez moje włosy.
-Będziesz moją dziewczyną?
Otworzyłam oczy ze zdziwienia. Zatrzymałam ruch swoich rąk i opuściłam je w dół. Oczy zaczęły mnie piec z powodu kontaktu z szamponem, ale nie przejmowałam się tym, byłam zdziwiona pytaniem Harry'ego. Myślę, że byłam gotowa na związek z Harrym. Byłam niemalże pewna, że jestem. On... zmienił mnie.
Zaczęłam szybko zmywać szampon z moich włosów i oczów. Chwyciłam ramiona Harry'ego i odsunęłam go od siebie tak, żeby na mnie popatrzył. Oparłam swoje czoło o niego i lekko pocałowałam jego usta.

-Oczywiście, że tak, Harry – uśmiechnęłam się po czym kąciki jego ust się podniosły. Objął jeszcze raz moją talię i dał mi buziaka w policzek po czym bez słowa pomógł mi wyjść spod prysznica i zaniósł na rękach do swojej sypialni kładąc starannie na łóżku.



___________________________________________________________
nadal przypominam o komentarzach ludziskaaaaaa :)
@WrongSizeShoe1D

czwartek, 18 lipca 2013

Chapter 6

-Hannah. Obudź się księżniczko
Moje oczy lekko się otworzyły. Wzrokiem odnalazłam zielonookiego bruneta leżącego obok mnie. Jego aura rozświetlała całą salę. Zdałam sobie sprawę, że właśnie obudziłam się u boku Harry'ego. Nadal leżąc na jego szpitalnym łóżku.
Zeszłam powoli z łóżka prostując dłońmi moją koszulę i przeciągając palcami przez kosmyki moich włosów.
-Oh, um. Cześć Harry. Poczekaj tu, zawołam lekarza – powiedziałam po chwili ciszy
-Nigdzie się nie ruszam – Harry zaśmiał się promiennie.
No tak, 'poczekaj tu' było nie najlepszym określeniem. Harry był przypięty pod kroplówkę więc tak czy siak nie miałby jak stąd się ruszyć.
Kiwnęłam lekko głową po czym moje kąciki ust podniosły się.
Wyszłam z sali w poszukiwaniu pielęgniarki. Jedyny dźwięk jaki roznosił się po pomieszczeniu to chichot Harry'ego.
Boże. Mam nadzieje, że nikt nie sprawdzał w nocy co u niego. Czułabym się dziwnie gdyby któryś lekarzy czy pielęgniarek widział nas śpiących na jednym szpitalnym łóżku.
Podeszłam do recepcji aby poprosić kogoś, żeby sprawdzić co u Harry'ego.
-Przepraszam? Pacjent z sali 410 właśnie się obudził. Mógłby ktoś do niego zajrzeć? - zapytałam grupkę lekarzy stojących w jednym z pomieszczeń.
-Dobrze, proszę pani. Pielęgniarka zaraz do niego podejdzie – powiedział doktor po czym gestem ręki, patrząc na jedną z kobiet, wskazał na mnie.
'Proszę pani'? Nigdy nienawidziłam jak ktoś tak na mnie mówi. Mam 20 lat a nie, 30. To jest dla mnie różnica. A słowa 'pani', skierowane do mnie, mnie irytują.
-Mówi pani o panu Stylesie, tak? Wyniki pana Styles'a są w porządku. Od czasu do czasu będę przyjeżdżał do niego w celu sprawdzenia czy sprawuje się dobrze – powiedział mężczyzna. Jak dobrze pamiętam, to ten sam lekarz, który w nocy zapytał mnie czy zostanę z Harrym.
-Dobrze – kiwnęłam głową i wyszłam z sali. Pielęgniarka szła zaraz za mną, ale na korytarzu zaczęła prowadzić, wchodząc do sali w której leżał Harry. Odłączyła jego kroplówkę i sprawdziła w notatniku kilka rzeczy.
Weszłam do pomieszczenia i zauważyłam siedzącą obok chłopaka, moją mamę. Kiedy obróciła się, żeby mnie zobaczyć, wstała i podeszła do mnie.
-Oh Hannah, tutaj jesteś. Jak minęła noc? - zapytała zamykając mnie w uścisku
-Um, w porządku. Lekarz powiedział, że będzie sprawdzał Harry'ego poza szpitalem, a dziś będzie mógł wyjść – wyjaśniłam
Moja mama uśmiechnęła się z niedowierzaniem i położyła jedną rękę na moim ramieniu.
-Miałam na myśli twoje spanie z Harrym – zaśmiała się
Moje policzki zaczerwieniły się. Usłyszałam dosyć głośny śmiech w tle. Śmiech Harry'ego rzecz jasna. Moja mama nie umie szeptać. Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć, ale na szczęście do sali wszedł doktor. Zapytał Harry'ego jak się czuje i zapisał coś w notatkach, podobnie jak zrobiła to pielęgniarka chwilę temu.

Lekarz podszedł do mojej mamy, żeby z nią porozmawiać po czym Harry odciągnął mnie na bok. Odeszłam z nim na koniec sali stając przez nim i patrząc mu w oczy.
-Myślę, że teraz jest moja kolej, żeby ci podziękować. Mam na myśli tę noc. Dziękuję, że ze mną zostałaś – Harry uśmiechnął się przytulając mnie
Starałam się uważać na jego rany. Bałam się, że coś mogę mu zrobić, co go zaboli.
-Oh, to nic takiego – powiedziałam cicho odwracając wzrok z nadzieją, że moja mama skończyła już rozmawiać z lekarzem i odciągnie mnie od Harry'ego. Czułam się skrępowana w jego towarzystwie.
-Może to powtórzymy – posłał mi przyjazny uśmiech
-Słowo 'może' ma inne znaczenie w moim słowniku – rzuciłam
-Więc... zobaczymy
Mój wzrok powędrował w jego oczy. Miał na twarzy wielki uśmiech. Szczery, przyjazny i miły uśmiech. Taki jakiego jeszcze nie widziałam. To rzecz która sprawiła, że poczułam się bardziej komfortowo kiedy stał przede mną. Ale... jak on mógł być szczęśliwy kiedy jest ze mną? Jak on może nie być na mnie zły? To wszystko co zrobił, było przeze mnie. Przeze mnie stoimy teraz w szpitalu.

Mój wzrok jak i również wzrok Harry'ego powędrował na moją mamę, która wypowiedziała nasze imiona. Harry był roztargniony, ale to rzecz, która podoba mi się w mężczyznach. Coś co sprawiało, że moje serce się ociepla.
Wyszliśmy ze szpitala i wsiedliśmy do samochodu mojej mamy.
-Hej. Czy to będzie problem, kiedy poproszę was o zawiezienie mnie do mojego apartamentu? Muszę sprawdzić co z moim współlokatorem – Harry zapytał
-Oh, pewnie. To żaden problem – moja mama odparła z uśmiechem.

Harry podał adres mojej mamie. Po jakiś 15 minutach byliśmy przy apartamencie Harry'ego. Bardzo ładne miejsce, gdyby ktoś miał mnie zapytać. Zdecydowanie to jedno z miejsc w którym mieszkają bogaci ludzie. Harry odpiął swój pas bezpieczeństwa po czym poklepałam ramię mojej mamy dziękując jej za wszystko co dla niego zrobiła. Wychodząc uśmiechnął się do mnie i zamknął drzwi. Kiedy Harry odszedł od samochodu, moja mama ruszyła. Minęło jakieś 2 minuty kiedy mój telefon zaczął wibrować co oznaczało, że dostałam wiadomość. Przejechałam palcem pod ekranie i spotkałam się ze znajomym adresatem.



Tym razem moje serce nie zatrzymało się. Tym razem to ja nie potrafiłam kontrolować mojego uśmiechu, który nie schodził z mojej twarzy. Wieczór filmowy z Harrym i jego współlokatorem? Brzmi nieźle dla mnie.



~~~

Położyłam mojego iPoda na odbiorniku i puściłam muzykę na full. Janoskians to zdecydowanie mój ulubiony zespół. Usłyszałam moją mamę przekrzykującą muzykę informując mnie, że idzie do pracy. Żadna nowość z jej strony.
Podbiegłam do mojej szafy, żeby znaleźć coś odpowiedniego na dzisiejszy wieczór. Nigdy nie byłam w apartamencie Harry'ego więc postanowiłam założyć coś normalnego. Zwykłe szorty i t—shirt.
Gotowa, wzięłam swoją torebkę i wyciągnęłam iPoda z odbiornika, wyłączając go i kładąc na biurku. Zeszłam na dół i zaczęłam szperać po szafkach, żeby znaleźć popcorn. Oczywiście stos popcornów leżał na kuchennym blacie. Zawsze kupowałyśmy jeden kiedy zamierzałyśmy coś oglądać. Wychodziło na to, że ktoś do mnie zadzwonił albo moja mama musiała iść do pracy.
Wyciągnęłam z torebki kluczyki i wyszłam z domu zamykając drzwi.
Wsiadłam do swojego samochodu i ruszyłam. Harry jeszcze raz wysłał mi swój adres i wskazówki jak do niego dojechać. Co prawda byłam już tam dzisiaj, ale nie słyszałam adresu jaki podał mojej mamie. Kilka minut później dojechałam pod wskazany adres. Zaparkowałam obok czarnego samochodu, który jak dobrze pamiętam, należał do Harry'ego. Odzyskał swój samochód. Ciekawa jestem jak, ale nie mam zamiaru go o to pytać.

Podeszłam do drzwi i zapukałam. Otworzył mi oczywiście Harry z uśmiechem na ustach.
-Oh, hej Hannah. Wejdź – przesunął się i wskazał gestem ręki, żebym weszła do środka.
-Dziękuję – odwzajemniłam uśmiech i zrobiłam tak jak prosił.
Rozejrzałam się dookoła. Naprawdę piękny apartament. Kuchnia była skromna i naprawdę bardzo lśniła. Widać, że Harry dba o porządek, albo to jego współlokator. Dywan przede mną wyglądał na nowy i naprawdę miękki. Coś przykuło nie mój wzrok, ale mój węch. Nie mogłam zapobiec zapytaniu co tak pachnie. Przypuszczam, że to perfumy Harry'ego.
-Harry? Co to za zapach? - zapytałam i zdałam sobie sprawę, że chyba nie powinnam, ale co. Jak to się mówi YOLO, zresztą to nie było jakieś dziwne pytanie.
-Nie podoba ci się?
-Nie. To znaczy tak. Ładnie pachnie. Ale myślę, że użyłeś trochę za dużo – posłałam mu miły uśmiech.
-Oh, przepraszam. To mój perfum – no tak, zdałam już sobie z tego sprawę
-Zostawmy to. Przyniosłam popcorn. Masz film? - zapytałam zmieniając temat
-Tak. Jest na stole – wskazał palcem na róg pokoju – Jeśli możesz, to włóż go do odtwarzacza, ja zrobię popcorn – uśmiechnął się a ja podałam mu opakowanie z popcornem.
Podeszłam do stolika i zabrałam płytę z filmem wsadzając ją do odtwarzacza DVD.
Kiedy zrobiłam to o co mnie poprosił, zorientowałam się, że nie ma w mieszkaniu współlokatora Harry'ego. Zupełnie o nim zapomniałam. Zaczęłam lekko panikować. Sama z Harrym w domu. Sama. Harry. Cholera.
-Hej. Um, Harry? Gdzie jest twój współlokator? - zapytałam próbując kontrolować swoje nerwy
-Oh, on pojechał gdzieś ze swoją dziewczyną. Dzisiaj już go nie będzie. Jesteśmy tylko ty i ja! - krzyczał próbując przekrzyczeć dosyć chodzącą mikrofalówkę.
-Oh, okej – powiedziałam cicho, raczej chyba do siebie
Myślę, że Harry zauważył jak spięta jestem kiedy spędzam czas w jego towarzystwie. Samemu. Wyciągnął opakowanie z gotowym popcornem i wsypał go do wielkiej miski idąc z nią do mnie. Jedną ręką trzymał naczynie a drugą położył na moim ramieniu.
-Hannah. Nie chcę ci nic zrobić ani ci zaszkodzić. Chcę tylko żebyś mi zaufała – powiedział uśmiechając się
-Dobrze, Harry. Wierzę Ci. Chodźmy oglądać film – odparłam lekko się uspakajając
Jego ręka opuściła moje ramię i przeniosła się na moje biodra. Oplótł nią mój pas prowadząc mnie do wielkiej kanapy. Wziął do ręki pilota i puścił film. Brałam do buzi porcje popcornu. Harry również.

Podobało mi się to. Harry nie był taki jakiego go sobie wyobrażałam. Był miły i wcale nie chciał mi zaszkodzić, tak jak to ujął. Wiedział, że krępuję się go, a kiedy posyła mi uśmiech, rozluźniam się i czuję komfortowo. Wydaje mi się, że mu się to podoba. Siedzieliśmy w ciszy i oglądaliśmy film. Nie powiedzieliśmy ani słowa, ale nie było to dziwne tylko miłe.
Nagle telefon Harry'ego zaczął dzwonić. Podniósł go i spojrzał na ekran po czym dał pauzę w filmie. Nie powiedział nic tylko odebrał telefon i odszedł do kuchni.
Wiedziałam, że starał się ukryć ich rozmowę bo zamiast mówić normalnym tonem, to go przyciszył. Mimo jego starań i tak słyszałam co mówił. Wyciągnęłam swój telefon i zalogowałam się na twittera.
„Nie myśl, że uda ci się mnie stąd wykopać. Możesz próbować dupku, ale mogę przysiąc, że nie dasz rady. Obiecuję ci to”
Popatrzyłam na Harry'ego. Jego twarz była czerwona od złości. Wstałam i zaczęłam podchodzić do kuchni w której stał chłopak. Wzrok Harry'ego powędrował na mnie po czym starał się szybko zakończyć rozmowę. Popatrzył na kuchenną ścianę i przykrył usta dłonią.
„Właśnie kurwa wróciłem. Muszę kończyć” - powiedział do telefonu po czym go odłożył.
Zaczął iść w moją stronę. Zaczęłam patrzeć na niego zainteresowaniem.
-Harry? Wszystko w porządku? Kto to był? - zapytałam
-Wszystko dobrze. To nikt taki. Siadaj – wskazał na kanapę
-Harry, to był ktoś kto cię zdenerwował. Powiedz mi proszę, kto to...
-Powiedziałem nikt taki! - krzyknął przerywając mi
Jego głośny krzyk spowodował, że cofnęłam się do tyłu. Chciałam stanąć jak najdalej niego, co skończyło się o oparciu o pobliską szafkę. Jego twarz oblała się smutkiem. Wiedział co właśnie zrobił.
-Może powinnam już iść, to nie jest dobry moment – powiedziałam ze strachem w głosie.
-Nie, proszę... usiądź. Nie chciałem krzyczeć, przepraszam
-Ja tylko... - zaczęłam, ale kompletnie nie wiedziałam co mam powiedzieć. Bałam się. Nienawidziłam kiedy Harry na mnie krzyczał. - Muszę iść. Mam jutro pracę w każdym razie.
-Hannah, proszę – przyłożył rękę na moje ramię
-Muszę iść – powtórzyłam, odrzucając rękę z mojego ramienia i idąc do drzwi. Otworzyłam je i zamknęłam idąc przez długi hol. Usłyszałam jak drzwi po raz kolejny się otwierają a w nich pojawił się Harry.
-Hannah! Wróć tutaj! Nie mam zamiaru iść tam po ciebie! - krzyknął stojąc we framudze
-Dobranoc Harry – odpowiedziałam ignorując jego komentarz

Kiedy zbliżałam się do swojego auta, słyszałam kroki tuż za mną. Czy on idzie za mną? Nie miałam zamiaru ani na moment się odwrócić tylko przyspieszyłam kroku. Wdrapałam się szybko do auta i zamknęłam go od środka. Wsadziłam kluczyki do stacyjki i wycofałam samochodem dopóki nie zobaczyła zbliżającego się Harry'ego. Po chwili jednak pobiegł do apartamentu i wybiegł z niego z kurtką i kluczami. Klucze? Cholera. Zapomniałam, że odzyskał swoje auto.

Nacisnęłam pedał gazu najmocniej jak potrafiłam po czym ruszyłam przed siebie. Co chwila patrzyłam we wsteczne lusterko, ale Harry'ego tam nie było. To znaczy... jego samochodu. Zwolniłam trochę, ale kiedy po raz kolejny popatrzyłam w lusterko, zobaczyłam światła jego samochodu. Kurwa. Znów mocniej nacisnęłam na pedał gazu próbując zgubić Harry'ego. Wjechałam w polną dróżkę, która pamiętam dosyć dobrze, bo razem ze znajomymi jeździliśmy tam nad jezioro. Poczułam wibrację w kieszeni. Sms.
Przejechałam palcem po ekranie. Wiadomość od Harry'ego.


Kiedy popatrzyłam w boczne lusterko zobaczyłam jak Harry świeci do mnie światłami przyspieszając i co chwilę trąbiąc. Co jest? Popatrzyłam przed siebie i zobaczyłam, że droga przede mną się skończyła. Moje auto wisiało na skarpie i staczało się na dół w stronę jeziora. Łzy zaczęły nagle spływać po mojej twarzy a ciało całe się trzęsło. Zamknęłam oczy i poczułam jak całe moje ciało wraz z samochodem zderzyło się z taflą wodną. W tym momencie, najbardziej i tylko w tym momencie pragnęłam Harry'ego.
-Harry, proszę – wyszeptałam kiedy zobaczyłam jak za szybami pojawia się woda. Zaczęłam czuć na skórze zimną wodę. - Proszę – powtórzyłam nie wiedząc co zrobić.



___________________________________________________________
Przypominam wam o komentarzach teraz i będę to robić co rozdział. Wiem, kochacie mnie :)))))))))
Nie musicie patrzeć na godzine która pojawia się na zdjęcia bo... zawsze bedzie ta sama. LOOOL, nie bede jej zmieniac z powodu lenistwa x
Hłehłehłehłe
AJ LOV U TU